Akademia

Jak motywować dziecko do nauki- czyli o byciu rodzicem wspierającym

Po pierwsze: jak nie czytać poniższych słów

Granica między dzieleniem się wiedzą a pouczaniem bywa krucha. Szczególnie gdy narzucimy własne wyobrażenie na prawdziwe intencje drugiej osoby lub odbierzemy jej słowa jako atak, próbę wytknięcia błędów. A to zdecydowanie nie jest celem tego wpisu. A co nim w takim razie jest? Wzbudzenie refleksji, podjęcie dyskusji i zastanowienie się jak możemy, jako osoby dorosłe, rodzice, nauczyciele, efektywniej wspierać młode pokolenie. Jako osoby uczestniczące w życiu codziennym dzieci, które poprzez własne zachowanie i mowę, czy tego chcemy czy nie, kształtujemy nawyki tych, którzy uważnie i z zaciekawieniem nam się przyglądają. By na podstawie własnych doświadczeń robić co w naszej mocy, aby jeszcze lepiej towarzyszyć dzieciom i nastolatkom w ich podróży życiowej i rozwojowej, w ich edukacji.

Próżno szukać jednej, ogólnie przyjętej definicji. Słowo motywacja było i jest odmieniane przez wszystkie przypadki, tłumaczone na różne sposoby by jak najlepiej oddać jego sens. Dlatego każdy może znaleźć taką definicję, która najlepiej do niego przemawia. W tym artykule możemy posłużyć się następującymi słowami: 

„Gdy człowiek czegoś potrzebuje i gdy istnieje możliwość zaspokojenia tej potrzeby, pojawia się chęć działania, siła, która angażuje do podjęcia aktywności.”

Inaczej ujmując jest to zbiór czynników mających na celu pobudzenie do działania i podtrzymujących je, pomagając lub przeszkadzając w jego wykonaniu. Motywację można podzielić na kilka rodzajów, przy czym na potrzeby poniższych rozważań skupimy się na dwóch z nich: zewnętrznej i wewnętrznej.

Jak nazwa sugeruje, odnosi się ona do czynników zewnętrznych i okoliczności, wpływających na naszą postawę i popychających nas do działania. Motywacja ta jest ściśle powiązana z systemem kar i nagród. Opiera się na uzyskaniu czegoś co sprawia nam przyjemność bądź na unikaniu tego czego się obawiamy, co jest dla nas nieprzyjemne. W szkole uczeń opiera się o system ocen, w domu najczęściej dzieci doświadczają jej jako kar i nagród za konkretne zachowanie. Dorośli mają z nią styczność w pracy, motywowani między innymi: wynagrodzeniem finansowym, perspektywą awansu, docenieniem ze strony przełożonych.

Przy motywacji zewnętrznej należy wymienić następujące kwestie:

  • przynosi efekty na krótką metę, w dłuższej perspektywie charakteryzuje ją gorsza efektywność niż w przypadku motywacji wewnętrznej
  • wpływa na wykonywanie tylko tych zadań, które przynoszą korzyść lub chronią przed karą
  • osoba nią napędzana analizuje opłacalność poświęconego wysiłku i czasu
  • wpływa na człowieka pobudzając jego pragnienie angażowania się w zadania, aby zdobyć sukces

Ten rodzaj motywacji jest często uważany za gorszy, jednak należy zaznaczyć, że potencjalnie dostarcza on szybszych efektów. Tam, gdzie jeszcze nie rozwinęła się u dziecka silna i stabilna motywacja wewnętrzna, motorem rozpędowym może być właśnie wpływanie czynnikami zewnętrznymi. I nie musi się to wiązać z negatywnymi intencjami.

Mamy z nią do czynienia wtedy gdy wykonujemy daną czynność, ponieważ interesuje nas ona sama w sobie. Czerpiemy radość z procesu, podejmujemy daną aktywność, ponieważ dostrzegamy sens naszego działania. Motywacji wewnętrznej nie da się narzucić, jest to energia, która wypływa z nas samych kiedy wykonujemy to co jest dla nas istotne, co dostarcza nam satysfakcji i spełnienia.

Kilka cech odnoszących się do tego rodzaju motywacji:

  • wzmacnia poczucie sprawczości- oddajemy się w pełni działaniu nad tym co jest w zgodzie z nami samymi
  • zwiększa zainteresowanie i zaangażowanie w wykonywaną czynność
  • jest tym większa im większy jest poziom naszej samoświadomości
  • wzmacnia poczucie sensu i celowości działania, bez oczekiwania zewnętrznej gratyfikacji
  • zmniejsza postrzeganie wysiłku- kiedy wykonujemy daną czynność napędzani wewnętrzną chęcią, wykorzystujemy w szerszym zakresie swoje możliwości i potencjał

To w jaki sposób funkcjonuje dziecko, w dużej mierze zależy od warunków jakie stworzą mu rodzice, szkoła. To jakie nastawienie będą miały dzieci, co będzie determinowało ich zachowania, jaką przybiorą życiową postawę, jest powiązane z wyborem narzędzi motywujących. To na nas dorosłych, spoczywa odpowiedzialność rozsądnego wyboru pomiędzy zastosowaniem narzędzi wpływu zewnętrznego czy wspieraniem motywacji wewnętrznej dziecka.

Poszukiwanie motywacji może być długą podróżą

Mając całą wiedzę na wyciągniecie ręki, a dokładniej ujmują na kliknięcie, nie ciężko znaleźć artykuły z wypisanymi zasadami, czasami wręcz nazywanymi przykazaniami rodzica. Tylko czy o to chodzi, żeby wejść w schemat nakazów i zakazów? Definiować zachowania stojąc w opozycji do czegoś lub kogoś?

A co gdyby podejść do tego inaczej? Wyjść od podstawowych wartości jakimi są: człowieczeństwo, szacunek, zrozumienie drugiego człowieka? Mając na uwadze słowa Janusz Korczaka: „Nie ma dzieci- są ludzie.” i z tego właśnie poziomu przeprowadzić refleksję nad tym, jak odnosić się do dziecka, aby zachować dla niego pełnię poszanowania.

Gdy doświadczamy ciężkich chwil, ostatnie czego potrzebujemy to osoby stojącej obok, umniejszającej powadze sytuacji, wmawiającej nam, że wie lepiej co czujemy. Jednym z komunikatów jaki możemy wtedy odebrać, to że nasze problemy nie są istotne, że są bagatelizowane. Również słowa „nie przejmuj się”, „nic takiego się nie stało” do kojących zdecydowanie nie należą. W takich momentach potrzebne jest zrozumienie, dostrzeżenie dziecka z jego wszystkimi emocjami, wsłuchanie się w jego potrzeby bo jedynka ze sprawdzianu, nieprzygotowanie zadań z pracy domowej, które przez dorosłego są postrzegana jako chwilowe potknięcie w szkole, dla młodego człowieka mogą być realnym źródłem cierpienia i smutku.

Dziecko w znacznym stopniu jest w stanie opisać emocje jakich doświadcza. Potrafi także przekazać swoje potrzeby, wskazać obszary, które działają na niego motywująco, co jest dla niego trudne. Również to czego chce a czego nie. Prawdziwie dostrzec to można wtedy, gdy wsłuchamy się w to co chce nam przekazać. Postarajmy się nie narzucać naszej wizji i naszego wyobrażenia. Szczęście kryje się w działaniu w zgodzie z samym sobą. Dlatego gdy dziecko przychodzi z pomysłem rozpoczęcia nowego sportu czy zajęć dodatkowych, może warto nie odtrącać tego z marszu, a poddać dyskusji i refleksji. Porozmawiać i dowiedzieć się, jaka stoi za tym motywacja i czemu jest to dla niego ważne.

Jeśli chcesz, aby ktoś Cię nim darzył, najpierw Ty go okaż. Motywować dziecko można na wiele sposobów. Żadna z metod nie będzie jednak skuteczna na dłuższą metę, jeśli dziecko zauważy stosowanie przez nas podwójnych standardów. Jeśli chcemy zachęcić je do danego postępowania, warto samemu dać przykład.

Jak wynika z raportu Biblioteki Narodowej, w domach, w których rodzice czytają książki , maluch czy nastolatek chętniej sięga po lekturę a czytanie nie jest przez niego postrzegane jako obowiązek. Jest tutaj jednak haczyk. Łatwo jest stawiać się w roli pouczającego, wskazywać palcem na innych. Natomiast podjęcie realnego działania, rozpoczęcie zmiany od siebie – to jest dopiero sprawdzian siły, systematyczności i zaangażowania. Moim osobistym zdaniem, jest to jedna z najcięższych do opanowania i zarazem najbardziej istotnych cech charakteryzujących spójnego wewnętrznie człowieka.

A skoro o szacunku mowa to weźmy na tapetę naukę. A dokładnie rzecz biorąc czas przeznaczony na odrabianie lekcji, w którym dziecko jest skupione na tym co robi. Często bywa, że rodzicom akurat wtedy zależy na wykonaniu jakiejś czynności. I nierzadko bywa, że czynność ta nie może poczekać, musi być wykonana tu i teraz. Tylko na pytanie „czemu akurat teraz?” zadane przez dziecko, odpowiedź jaka pada to „bo tak” (wiem bo sam tak miałem w czasach szkolnych). Może warto w takich momentach zastanowić się czy naprawdę coś nie może poczekać. Każdy z nas, wybity z rytmu pracy, wie jak trudne jest jego odzyskanie. Wtedy efektywność leci na łeb na szyję, informacje o tym można zobaczyć w tym filmiku.

O tym, że teoria często daleka jest od praktyki, wiadomo nie od dziś. Tylko czy prawdziwie zdajemy sobie z tego sprawę? Konfucjusz pisał:

„Powiedz mi, a zapomnę, pokaż mi, a zapamiętam, pozwól mi zrobić, a zrozumiem.”

Każde dziecko ma wrodzoną ciekawość świata, tylko w jaki sposób najlepiej zbadać i przetworzyć te wszystkie informacje, które go otaczają? Poprzez doświadczanie. Jednak z biegiem lat zderza się ono ze światem nakazów i zakazów, systemem kar i nagród i nagle okazuje się, że ten wewnętrzny głos, który motywował do starania, do próbowania i nauki, jest tłumiony przez czynniki zewnętrzne. Uspokajam tych, którzy w tym momencie z drżącym głosem mówią pod nosem „ale jak to, a jeśli zrobi sobie krzywdę to mam stać bezczynnie i na to pozwalać?”. Oczywiście nie w tym rzecz, jeśli coś robić to w granicach rozsądku.

Chodzi o to, aby nie wyręczać dziecka na każdym kroku, tylko zmotywować go do samodzielnego działania. Tak, niejednokrotnie będzie to wymagało więcej czasu poświęconego na wykonanie danej czynności. Tylko, że w życiu prędzej czy później i tak natrafimy na zadanie, które trzeba wykonać po raz pierwszy. Bez podejmowania prób, z którymi wiążą się porażki, nie będzie rozwoju i wyciągniętych z nich nauki.

A co jeśli dziecko pod naszymi namowami wciąż boi się podjąć próbę, ma niską motywację do osiągnięcia celu? Wtedy bądźmy dla niego przykładem. Zwięźlej ujmując: bądźmy autentyczni. Jeśli chcemy by dziecko nie czuło strachu przed popełnieniem błędu dajmy mu najpiękniejszą z możliwych lekcji, czyli przyznajmy się do naszych słabości, rozterek, potknięć. Niech zobaczy, że porażka jest rzeczą ludzką, że jest wpisana w życie każdego z nas i nie odbiera możliwości sukcesu. Pytanie czy jesteśmy w stanie pokazać jak przekuć ją w siłę, wyciągnąć wnioski i uchronić się przed ponownym popełnieniem danego błędu. Nauczyć dobrych nawyków do radzenia sobie w trudnych momentach. Wykonanie tej pracy zdecydowanie przyniesie efekty.

Przypominasz sobie to uczucie, gdy po trudnym zadaniu i dużej ilości włożonego wysiłku, przychodzi wewnętrzna radość z wykonanej pracy? Uczucie satysfakcji i świadomość, że własnym zaangażowaniem osiągnęło się świetny rezultat. Dla dziecka takie poczucie sprawczości jest również niezwykle ważne i potrafi mocno zmotywować. Używając odpowiednich zwrotów można w prosty sposób sprawić, że wybrzmi to jeszcze mocniej. Często słyszymy „udało Ci się” tak jakby dokonanie zależne było od konstelacji gwiazd czy ciśnienia atmosferycznego panującego w danym momencie. Dlaczego nie powiedzieć „dokonałeś tego”, „osiągnąłeś to”, „zrobiłeś to”? Będzie to o wiele bardziej czytelny komunikat dla dziecka, że jego motywacja i działania doprowadziły go do miejsca, w którym się znajduje.

Dobra, a co gdy jednak zajdzie potrzeba przekazania negatywnej informacji? Tutaj z pomocą przychodzi tzw. metoda kanapki. Choć nazwa może brzmieć niewinnie to jest to narzędzie szeroko wykorzystywane w świecie chociażby korporacyjnym czy biznesowym. Poprawnie zastosowane, może być z powodzeniem użyte w szkole przez nauczyciela w stosunku do uczniów jak również przez rodziców do dzieci.

„Metoda kanapki” polega na opakowaniu każdego negatywnego komentarza w dwa pozytywne. Przykład: słowa „dostałeś kolejne nieprzygotowanie z matematyki? Widzę, że nie chce Ci się zaangażować w pracę domową” można np. zastąpić „masz naprawdę dobre wyniki z większości przedmiotów. Widzę jednak, że z matematyki nie przygotowałeś kolejnej pracy domowej. Inne przedmioty potwierdzają Twoją systematyczność, dlatego zastanawiam czy chcesz , żebyśmy razem o tym porozmawiali?„. W obydwu przypadkach zawarta została ta sama informacja kluczowa o nieodrobionych zadaniach. Natomiast drugi komunikat informuje, że patrzymy szerzej niż tylko na negatyw i jesteśmy w stanie dostrzec i docenić również pozytywne aspekty. Pokazując dziecku jego mocne strony, pracujemy nad jego motywacją do rozwoju, osiągnięcia lepszych rezultatów tam, gdzie jest to istotne.

Ups. Zaraz zaraz, co tu się właściwie stało? „Jakie on może mieć o tym pojęcie?”- ktoś z Was pomyślał.

Odpowiedź to porównanie. Czy usłyszenie czegoś takiego działa motywująco? Rzadko. Raczej spotyka się z oporem, złością, niezrozumieniem. Na jakiej podstawie właściwie dokonałem tej oceny o szybkości czytania? Czy zapytałem się na jakim urządzeniu przechodzisz przez ten tekst, żebym miał pewność, że jest on przejrzysty i nie masz trudności z przebrnięciem przez niego? Czy porozmawiałem z Tobą, aby poznać Twój punkt widzenia? Nie. Wręcz przeciwnie, wydałem opinię, która na niczym nie bazowała. I na pewno nie udałoby mi się nią zachęcić Ciebie do nauki szybkiego czytania.

Porównywanie nie jest odpowiedzią na pytanie „jak motywować dziecko?” a raczej jego zaprzeczeniem. Rodzi u dziecka poczucie gorszości i bycia nieakceptowanym przez rodziców, takim jakim jest. W większości przypadków kończy się brakiem chęci współpracy ze strony dziecka.

Jak najlepiej zachęcić dziecko do nauki? Kolejnym ze sposobów może być wejście do jego świata. Tego, w którym około 89% dzieci spędza 3-4 godzin dziennie, jak wynika z najnowszych badań Ipsos na zlecenie Google (warto też zapoznać się z raportem NASK). Czas ten, względem 2018 roku, uległ wydłużeniu średnio o 1- 1,5 godziny i nic nie wskazuje, aby tempo to zmalało. Skoro dzieci i tak w nim będą, to może warto zagospodarować część tej przestrzeni i pokazać wartościowe treści, łączące elementy nauki z przystępną formą przekazu. Problem nadużywania technologii jest faktem. Dlatego tak ważne jest, byśmy jako rodzice, dydaktycy edukowali dzieci na temat właściwego wykorzystywania narzędzia jakim jest Internet. Pokazywali, że ma ono pozytywne i negatywne aspekty. Warto razem z dzieckiem omówić co robić, aby używało go do nauki i rozwoju nie tylko w czasie lekcji w szkole.

Adaptując się do panujących warunków, można aktywnie wspierać motywację do nauki. Jeśli nasze dziecko ma problem z efektywnością w czasie nauki zdalnej to pokażmy narzędzia, które skutecznie mogą wspierać go w edukacji i rozwoju. Jest ich naprawdę pokaźna ilość, w tym artykule są one szerzej omawiane.

Technologia może wprowadzić edukację w nowy wymiar

Podsumujmy

Ilość sposobów na to jak motywować dziecko jest praktycznie nieograniczona. Należy uważać by nie popaść w przytłoczenie lub zbyt pochopne wdrażanie rozwiązań czy pomysłów zaczerpniętych z Internetu. I tutaj warto odpowiedzieć sobie na pytanie: „co mnie tak naprawdę motywuje do tego, aby szukać pomysłów na wspieranie mojego dziecka? Co jest moją prawdziwą intencją, do czego potrzebuję tej wiedzy?”

Chodzi o to, by pierwsze chciało słuchać co mu to drugie, powiedzieć chce do ucha” jak to można usłyszeć w jednym z utworów muzycznych. Dostrzegajmy dzieci takimi jakimi są tu i teraz. Z ich wszystkimi potrzebami, rozterkami, mocnymi i słabymi stronami, z nietypowymi pytaniami czy pomysłami. Wsłuchajmy się w ich pasje, zainteresowania, komunikaty jakie do nas wysyłają. Pozwólmy by nam o sobie opowiadały, dajmy im przestrzeń na podejmowanie prób, na branie życia w swoje ręce na tyle na ile to możliwe i na wyciąganie wniosków z podjętych działań. Nie narzucajmy na dzieci swojej wizji, która nie jest w zgodzie z nimi, która nie pozwala im na bycie sobą, na wykorzystanie pełni potencjału, predyspozycji i kreatywności. Wizji, która mogłaby zdusić w zarodku ich ciekawość świata i wrodzoną chęć do nauki i rozwoju.

Gdy to wszystko zrozumiemy i będzie to naszym punktem wyjścia do dalszych działań, to sądzę, że możemy być spokojni o to z jakich narzędzi skorzystać, aby właściwie wspierać pociechę.

O autorze

Piotrek Sus eduspace blog

Piotrek Sus

Pomysłodawca i współzałożyciel EduSpace Tutoring Center. Na co dzień pokazuje swoim podopiecznym, że niemożliwe staje się możliwe. Marzy, by nigdy nie stracić pasji do uczenia się. Uwielbia dzielić się wiedzą i doświadczeniem, co z resztą robi od ponad 6 lat, pracując z młodymi ludźmi. Z zajawek, sprawia mu przyjemność wszystko to, co wymaga wyjścia ze strefy komfortu

Jeśli mogę Ci w czymś pomóc, skontaktuj się bezpośrednio ze mną

lub umów się na bezpłatną konsultację online, wybierając dogodny dla Ciebie termin

Udostępnij ten post

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Podziel się tutaj swoją opinią